Słowo Boże jest prawdziwym pokarmem.

Doświadczam tego szczególnie wtedy… gdy zaniedbam duchową dietę. Kiedy nie karmię się Słowem regularnie, wiernie, codziennie – słabnę duchowo i fizycznie. Umysł zaciemniają negatywne myśli, wraca „niechciejstwo”, życie przecieka przez palce.

Na szczęście! kiedy przypominam sobie, gdzie moja siła, co (KTO) jest moją nadzieją – wszystko wraca do normy, wraca chęć do życia.

Dlatego zawsze mam przy sobie boski „chlebak”, Żywe Słowo i sięgam po nie, kiedy tylko mam chwilę czasu: w domu, w podróży, podczas przerwy w pracy. Napełniony Słowem mogę innych napełniać Miłością.

Kto ma Słowo Żywe – ma radość życia!

Przeczytaj z Księgi Powtórzonego Prawa rozdział 6.